Nie tylko atrakcja?

Cyrk

Nie trudno się domyślić, że taniec ognia wywodzi się ze sztuk cyrkowych. Dziś pewnie trudno by sobie było wyobrazić tego rodzaju widowisko w zamkniętym namiocie. Jednak faktem jest, że początki tej sztuki miały miejsce właśnie w cyrku. Zaczynały się od kuglarzy żonglujących płonącymi pałkami i plujących ogniem. Widząc współczesny taniec ognia, aż trudno uwierzyć, że takie małe prymitywne pokazy rozwinęły się w taką piękną i spektakularną sztukę. Opuszczenie cyrkowego namiotu, dobrze tańcowi ognia zrobiło, dzięki temu mógł się on w pełni rozwinąć. Niemniej pełno w nim cyrkowych inspiracji, takich jak na przykład elementy akrobatyki. Zapewne taniec ognia, takim jakim go widzimy współcześnie, to też pewien etap, który niedługo zmieni się w coś jeszcze bardziej innego i nieoczekiwanego. Póki co możemy na przykład cieszyć się tańcem ognia z elementami tańca nowoczesnego. Czego należy się więc spodziewać za rok? Być może nowych inspiracji, a może twórczego rozwinięcia dotychczas powstałych form ekspresji.

Zarobek

Teatry ognia bywają atrakcją na różnych imprezach. Jednak dosyć często można je zobaczyć po prostu na miejskich rynkach wieczorem. Pojawiają się tam w tych samych celach, co większość artystów. Krótko mówiąc po prostu chcą trochę zarobić. W przypadku sztuki wysokiej byłoby to raczej nie do pomyślenia, ale mało znani artyści, którzy usiłują żyć ze swojej profesji raczej nie mają innego wyjścia. Z drugiej jednak strony, czyli z punktu widzenia potencjalnych odbiorców uliczny artysta może być kimś naprawdę wartościowym, a nie tylko chałturnikiem, który wykonuje swoją pracę bez pasji i wyłącznie w celach zarobkowych. Z tancerzami ognia najczęściej tak jest. To, co pokazują, zupełnie przypadkowej publiczności i turystom jest przecież sztuką, która wymagała pracy i ćwiczeń. Dobrze o tym pamiętać, kiedy w czasie wieczornego spaceru natkniemy się na pokaz teatru ognia. Możemy odejść pełni podziwu dla artystów, ale możemy też wdzięcznie wrócić do prozy życia wrzucając drobny datek do kapelusza.