Bogini Westa – Hestia

Bogini Westa – Hestia

Jedną z najważniejszych postaci rzymskiej mitologii była bogini Westa, tożsama z grecką Hestią. Według wierzeń opiekowała się ogniskiem domowym i państwowym.

W czasach starożytnych ognisko mieściło się w najważniejszym miejscu domu – megaronie, pomiędzy czterema słupami ponad którymi znajdował się otwór dla dymu. Przybysz, gość a nawet zbieg, jeżeli nie był pewny dobrego przyjęcia chwytał się brzegu ogniska, w ten sposób oddając się pod opiekę bogów. Nie wolno było go zabić czy skrzywdzić, jakby znajdował się w świątyni.

Hestia była najstarszą córką Kronosa i Rei, siostrą władcy nieba Zeusa i Hery. Ślubowała dziewictwo i nie założyła własnej rodziny ale stała się opiekunką wszystkich rodzin na Ziemi. Przyjmowała pannę młoda i wprowadzała ją do nowego domostwa. Kiedy młoda mężatka wkraczała do gospodarstwa męża, przed nią szła jej matka niosąc pochodnię zapaloną przy ognisku w rodzinnym domu, którą rozniecała nowe ognisko dla córki i zięcia.

W modlitwach imię Hestii wymieniano na pierwszym miejscu, wyjeżdżając z domu proszono ją o szczęśliwą podróż, kiedy podróżni bezpiecznie wracali do domu, witali boginię modlitwą dziękczynną.

Piątego dnia po narodzeniu dziecka obnoszono je wokół ogniska aby oddać pod opiekę Hestii i nadawano mu imię.

Dla starożytnych każda większa organizacja społeczna jak gmina, miasto czy państwo, było niczym innym jak większą rodziną i jako takie posiadałą własny święty ogień. Często był to ogień wieczny, podsycany ciągle aby nigdy nie zgasł. Płonął w najważniejszym budynku, najczęściej ratuszu miejskim, gdzie kapłanami Hestii zostawali najwyżsi urzędnicy. Kiedy osadnicy ruszali, aby zająć nowy obszar ziemi na odległych wybrzeżach, dostawali na drogę żagiew zapaloną przy domowym ognisku.

Tradycja rzymska przypisywała wprowadzenie kultu Westy jednemu z pierwszych, jeszcze etruskich królów, Numie Pompiliuszowi, jednak jest on o wiele starszy i sięga czasów przedhistorycznych.

Świątynia Westy znajduje się do dzisiaj na Forum Romanum w Rzymie, w czasach Imperium płonął tam wieczny ogień, którym opiekowały się kapłanki – westalki. Było ich 6, pochodzących z najważniejszych patrycjuszowskich rodów. Do ich zadań należała opieka nad świętym ogniem oraz rytualnego oczyszczania miasta. Dopuszczenie do wygaśnięcia ognia oznaczało fatalną wróżbę dla całego państwa, odpowiedzialną za to kapłankę karano chłostą.

Palenisko ognia Westy było czyszczone zawsze 1 marca, czyli na początku roku według kalendarza rzymskiego.

 

Ogień w mitologii celtyckiej

Ogień w mitologii celtyckiej

Jednym z najważniejszych świąt w społeczeństwie Celtów było Beltaine, przypadające na 1 maja.

Pochodzenie nazwy nie jest do końca jasne, tene oznacza ogień, natomiast druga część pochodzi prawdopodobnie od imienia Bela (Belenusa) boga ognia i światła, może jednak pochodzić także od gaelickiego bil tene – ognie szczęścia.

Obrzędy rozpoczynały się ostatniego dnia kwietnia, po zachodzie słońca, kiedy według Celtów rozpoczynał się nowy dzień. Beltaine i Samhain dzieliły rok na dwie części, jasną i ciemną/ciepłą i zimną. Pierwszą część roku, rozpoczętą w okresie Samhain, zdominowało zimne światło księżyca, drugą ciepłe promienie słońca.

Zgodnie z tradycją ognisko domowe powinno płonąć nieprzerwanie od Samhain do wigilii Beltaine, po czym zostać starannie wygaszone a piec i kominy wyczyszczone, przygotowane na przyjęcie nowego.

Wieczorem druidzi rozpalali ognie Beltaine aby sprowadzić światło słoneczne na ziemię. Największe ognisko układano ze specjalnie przygotowanego chrustu, zebranego przez trzy razy po trzech ludzi z drewna dziewięciu świętych drzew. Silny płomień ogłaszał całej okolicy tryumf światła nad ciemnością przez kolejne pół roku. Mieszkańcy dorzucali do niego gałęzie, brali je do rąk i obracali nad głowami co miało symbolizować promienie słoneczne. Kto planował długą podróż, skakał trzy razy tam i z powrotem przez ogień dla zapewnienia sobie szczęścia. Kobiety przeskakiwały przez płomienie aby zdobyć dobrego męża, a ciężarne przechodziły przez popiół dla spokojnego porodu. Każda rodzina zabierała zarzewie nowego ognia, aby rozpalić go w domu, na przygotowanym palenisku. Resztę żarzących się węgli rozrzucano wśród wschodzących zbóż i warzyw aby chronić je przed chorobami i suszą. W dzień Beltaine bydło wypuszczano na letnie pastwiska, dla oczyszczenia zwierzęta przepędzano przez święty ogień.

Młode kobiety przez całą noc zbierały kwiaty, wiły wianki i wplatały je we włosy. Zrywały kwitnący głóg i inne rośliny do udekorowania domów. W tym czasie mężczyźni przygotowywali maypole czyli pozbawiony gałęzi pień brzozy lub jesionu, który wbijano w ziemię, przyozdabiano wstążkami i roślinnością. Najzręczniejszy wspinał się na szczyt i umieszczał tam koronę z kwiatów.

Podczas Beltaine wybierano młodą, niezamężną kobietę, która zostawała Majową Królową, ona z kolei wybierała swojego małżonka zwanego Zielonym Człowiekiem. Obwożono ich po wsi w powozie usłanym kwiatami. Siedząc w nim na tronie symbolizowali magiczny związek ziemi i słońca.

 

Bóg Słońca i ogień w mitologii Inków

Bóg Słońca i ogień w mitologii Inków

Najważniejszym bóstwem w mitologii Inków było Słońce, zwane Inti. Urodziło się ze związku boga stwórcy Wirakoczy. Jego siostrą była Księżyc – Quilla. Sługa Inti to Illapa, bóg piorunów, grzmotów, błyskawic i deszczu.

Słońce zesłało na ziemię swoje dzieci, dwoje z nich, Manco Capac i Mama Occlo Huaca założyli Cuzco. Manco Capac czczony był jako bóg ognia. W Cuzco każdego ranka rozpalano ogień, wrzucano do niego jedzenie i pozdrawiano Słońce słowami: „Panie Słońce, zjedz to na dowód, że jesteśmy twymi dziećmi”.

W świątyniach aklla huasi żyły Intip-aklla czyli dziewice Słońca. Zajmowały się kultem Słońca, podtrzymywaniem świętego ognia oraz służyły władcy imperium – Ince.

Inti czczony był pod postacią złotego dysku słonecznego, ozdobionego głową mężczyzny. Jego kult był najważniejszy w Imperium, miał poparcie rodziny królewskiej i arystokracji, Inti uznawany był za protoplastę dynastii panującej jako ojciec pierwszego Inki – Manco Capac, a także stwórcę i opiekuna wszystkich ludzi. Świątynie Inti wznoszono w każdym większym mieście królestwa, najważniejszą i najświętszą, obok sanktuarium nad jeziorem Titicaca, była Coricancha, wielka świątynia w Cuzco. W środku kompleksu pośród kaplic poświęconych Wirakoczy i Qulli, odbywały się najwspanialsze uroczystości państwowe i religijne.

W sanktuarium przechowywano ogromny, szczerozłoty dysk, uosabiający Inti, ozdobiony promieniami. Dookoła niego na złotych tronach, spoczywały zmumifikowane ciała zmarłych królów inkaskich.

Najważniejszym świętem religijnym i państwowym były uroczystości związane z zimowym przesileniem, obchodzone corocznie 24 czerwca z okazji powrotu Słońca i wydłużającego się dnia. Główne obchody na centralnym placu Cuzco poprzedzone były trzydniowym postem w całym Imperium, w tym czasie rytualnie wygaszano ogień w świątyniach i domach. Święto rozpoczynało się przed świtem, procesja złotego wizerunku Inti wyruszała z jego świątyni wśród wielotysięcznego tłumu pielgrzymów, arystokracji, kapłanów i Dziewic Słońca, wraz z nim niesiono srebrny wizerunek bogini Quilli, zasłonięty boga błyskawic Illapy oraz zmumifikowane zwłoki królów i królowych. Następnie na miejsce przybywał niesiony w lektyce władca. Król zjadał placuszek kanku i wypijał łyk piwa chicha (przygotowany przez Dziewice Słońca) ze specjalnego kielicha. Wreszcie arcykapłan Coricanchy rozpalał nowy, święty ogień za pomocą zwierciadła.