Kult ognia u Słowian

Kult ognia u Słowian

Największe nasilenie wierzeń związanych z ogniem wiąże się z obszarem północnej części Ukrainy, najprawdopodobniej na skutek zetknięcia z sąsiadującymi Bałtami, dla których ogień miał niezwykłe znaczenie jeszcze w późnym średniowieczu. Następnie widoczne są wyraźnie na terenach tzw. Wielkiej Rusi (kolebki dzisiejszej Rosji), pozostałych terenach Ukrainy oraz zamieszkanych przez Słowian Krajach bałkańskich. Stosunkowo najmniejsze znaczenie kultu ognia obserwuje się u Słowian Zachodnich.

Słowianie po roznieceniu ognia, kiedy żywy płomień ukazał się, mieli zwyczaj żegnać się. Na terenie Białorusi i Ukrainy rodzice uczyli dzieci aby szanowały go jak Boga, i ta nazywały. W Polsce zapalający światło żegnał się, witając ogień słowami: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” lub „Niech będzie pochwalone światło/święty ogień”. To utożsamienie dokonało się tym łatwiej, że w symbolice kościelnej ogień i światło oznaczały Chrystusa. Huculscy pasterze wypędzając stado na pastwiska po raz pierwszy w nowym roku, podczas rozpalania ogniska w świeżo wybudowanym szałasie, żegnali się trzykrotnie i długo modlili.

Ognia nie wolno było znieważać przez plucie do niego, wylewania brudnej wody i innych nieczystości. Nie wolno było stawać do niego tyłem, zostawiać koło ognia na noc wody w garnuszku, wtykać w płomienie lub żar ostrych przedmiotów, które mogły go zranić. Wierzono, że ognie różnych domostw rozmawiają ze sobą i skarżą na złe traktowanie jak potłuczenie głowy i ramion pogrzebaczem.

Na Rusi panowało przekonanie jakoby ogień ożeniony na początku sierpnia po 7 miesiącach miał młode ognie, dlatego od dnia Zwiastowania Najświętszej Marii Panny przestawano świecić łuczywem, lampami czy innym sztucznym światłem wieczorem, inaczej ogień mógł się zdenerwować.

Gospodynie dbały aby dzięki starannemu przechowywania żaru, ogień nigdy nie wygasł. Co roku, podczas odpowiednich świąt odnawiano ogień i rozniecano od nowa. Rodzina przenosząc się do innego domostwa, zabierała ze sobą ogień z opuszczanej chaty. Ojciec rodziny wkładał żar do garnka i szedł przodem, za nim domownicy z dobytkiem. W nowym domu obnoszono ogień wzdłuż wewnętrznych ścian izby, po czym rozniecał pierwsze ognisko. Podobnie było, kiedy syn opuszczał dom aby założyć własny, otrzymywał wówczas z rąk ojca garnek z żarem.

Według XIV – wiecznych kazań cerkiewnych, Słowianie modlili się do ognia, nazywając go Swarożycem (Swarogiem). Był on bogiem ognia lub słońca i nieba (ognia na niebie).

 

Swaróg, słowiański bóg ognia

Swaróg, słowiański bóg ognia

O Swarogu, bóstwie nieba, słońca, ognia i kowalstwa, możemy przeczytać w Kronice Thietmara urodzonego w 975 r. biskupa z Merseburga. Dzięki jego przekazowi dowiadujemy się, że Swaróg był najważniejszym z bogów czczonych w słynnej świątyni w Radogoszczy. Wymienia go także Opowieść lat minionych, najstarsza Kronika ruska.

Na Rusi Swarożycem (synem Swaroga) nazywano wszelki ogień, proszono go aby strzegł od pożaru. U Słowian nadodrzańskich jako najwyższe bóstwo władał słońcem i niebem.

Aleksander Brückner widzi w nim również niebiańskiego kowala, który codziennie w swojej kuźni, czyli zorzy porannej, kuje nowe słońce, mieszka tam gdzie się sypią węgle to znaczy tam, gdzie rankiem i wieczorem goreje zorza. Kapłani ze Żmudzi opowiadali duchownemu czeskiemu, zwolennikowi Husa, Hieronimowi z Pragi, o tym jak boski kowal wykuł blachę-słońce na ziemi a rozświetloną wyrzucił wysoko na niebo. Kiedy słońce zostało uwięzione przez mrozy, przez które słabo świeciło, kowal olbrzymim młotem zburzył wieżę gdzie było przetrzymywane i oswobodził je. Swaróg wykuł słońce i władał nim, natomiast na ziemi objawiał się w ogniu.

W XIV w. patriarcha grecki nazywał Litwinów czcicielami ognia, wcześniej źródła arabskie nazywały tak również pozostałych Słowian. Ogień z pomocą którego wypalano nowe połacie nieprzebytej puszczy pod uprawę, suszono mokre zboże, odpędzano dzikie zwierzęta, gotowano jedzenie, rozpraszano ciemność, odgrywał w mitologii ogromną rolę.

Na Polesiu znajdujące się w domach kominy, z wnęką na światło, służące do oświetlania pomieszczeń, na św. Tomasza bielono, strojono kwiatami i zielonymi gałązkami a w ogień wrzucano kawałki sadła albo masła, jako pamiątkę dawnej ofiary ogniowej. Podczas Wielkanocy oraz sezonowych prac na roli, ognia nie pożyczano, jeżeli wygasł, miał być niecony na nowo. W czasie jesiennego zrównania dnia z nocą na Białorusi obchodzono na Białorusi Bohacz, kosz z żyta z wstawioną do środka świecą. Wraz z popem odmawiającym modlitwę obnoszono go po sąsiadujących domach i dookoła bydła.

Bruckner wywodził imię tego boga od swar, które w językach indoeuropejskich oznaczało niebo lub słońce a w prasłowiańskim także kuć, wykuwać.

Jeszcze długo po zaprowadzeniu chrześcijaństwa Słowianie mieli zwyczaj kłaniać się i modlić do wschodzącego słońca, jak również przysięgać na nie.

 

Hun-Hunahpu, bóg ognia

Hun-Hunahpu, bóg ognia

W mitologii zamieszkujących Gwatemalę Majów Kicze, był on jednym z najstarszych bóstw panteonu, powstałym w zamierzchłej przeszłości. Hun-Hunaphu poślubił boginię Ixquic, uosabiającą ziemię. Była przedstawiana jako piękna kobieta, posiadająca wszystkie cechy ideału według Majów, czyli długi nos, oczy w kształcie migdałów i pełne piersi. Była także bóstwem płodności, panowała nad chorobami, które potrafiła przenosić i przepędzać za pomocą ptaka Muan. Kobiety pragnące urodzić dziecko, stawiały jej figurkę pod swoim łóżkiem i nazywały Panią Tęczy.

Boska para miała synów, bliźniaków – Hunahpu i Ixbalanque, pierwszy był bogiem Księżyca jako Mały Jaguar, drugi: Strzelec z Dmuchawką, był bóstwem solarnym. Bracia walczyli z ciemnymi siłami Podziemia, Xibalbą, na placu gry w świętą pelotę (rytualną grę w piłkę). Grano w nią na prostokątnym boisku, okolonym murem, używano piłki z twardej gumy, wyrabianej z soku drzewa chicle. Piłkę podbijano biodrem lub udem, aby przeleciała przez jeden z kamiennych pierścieni wiszących na murze na wysokości czterech metrów. Piłka tylko raz mogła się odbić o ziemię, stawką mogło być życie zawodników a nawet całe królestwo. Symbolicznie boisko oznaczało wszechświat a piłka Słońce lub Księżyc, sama gra przedstawiała niepewność losu oraz przypadek decydujący o życiu i śmierci.

Podczas rozgrywki w Domu Nietoperzy Hunahpu stracił głowę, a jego brat musiał grać przeciwko siłom zła. Odcięcie głowy oznaczało śmierć Słońca a jednocześnie powrót do życia boga kukurydzy oraz walkę księżyca z siłami ciemności. Ixbalanque odzyskał głowę brata, jego czuwanie nad nią symbolizowało odrodzenie słońca i zapewnienie kukurydzy kiełkowania. Kiedy słońce znikało za horyzontem, Ixbalanque samotnie bronił świata przed potworami nocy, dzięki temu następował po niej dzień.

Majowie nazywali Oriona Ak’Ek czyli Żółwia Gwiazda, przedstawiali go jako żółwia z trzema kamieniami na skorupie, symbolizującej ziemie. Trzy kamienie-gwiazdy Altnitak, Saiph i Rigel tworzyły trójkąt zwany „trzy kamienne serca”. Sercem tym dla Majów było płonące ognisko, w centrum trójkąta znajduje się mgławica, widziana jako płomień – K’ak. Do dzisiaj Majowie nazywają triadę gwiazd kamiennym ogniskiem a mgławicę, płomieniem z ogniska. Orion utożsamiany był z pierwszym ojcem, Hun-Hunahpu, stąd jego synowie uosabiali Słońce i Księżyc.

 

Bóg Słońca i ogień w mitologii Inków

Bóg Słońca i ogień w mitologii Inków

Najważniejszym bóstwem w mitologii Inków było Słońce, zwane Inti. Urodziło się ze związku boga stwórcy Wirakoczy. Jego siostrą była Księżyc – Quilla. Sługa Inti to Illapa, bóg piorunów, grzmotów, błyskawic i deszczu.

Słońce zesłało na ziemię swoje dzieci, dwoje z nich, Manco Capac i Mama Occlo Huaca założyli Cuzco. Manco Capac czczony był jako bóg ognia. W Cuzco każdego ranka rozpalano ogień, wrzucano do niego jedzenie i pozdrawiano Słońce słowami: „Panie Słońce, zjedz to na dowód, że jesteśmy twymi dziećmi”.

W świątyniach aklla huasi żyły Intip-aklla czyli dziewice Słońca. Zajmowały się kultem Słońca, podtrzymywaniem świętego ognia oraz służyły władcy imperium – Ince.

Inti czczony był pod postacią złotego dysku słonecznego, ozdobionego głową mężczyzny. Jego kult był najważniejszy w Imperium, miał poparcie rodziny królewskiej i arystokracji, Inti uznawany był za protoplastę dynastii panującej jako ojciec pierwszego Inki – Manco Capac, a także stwórcę i opiekuna wszystkich ludzi. Świątynie Inti wznoszono w każdym większym mieście królestwa, najważniejszą i najświętszą, obok sanktuarium nad jeziorem Titicaca, była Coricancha, wielka świątynia w Cuzco. W środku kompleksu pośród kaplic poświęconych Wirakoczy i Qulli, odbywały się najwspanialsze uroczystości państwowe i religijne.

W sanktuarium przechowywano ogromny, szczerozłoty dysk, uosabiający Inti, ozdobiony promieniami. Dookoła niego na złotych tronach, spoczywały zmumifikowane ciała zmarłych królów inkaskich.

Najważniejszym świętem religijnym i państwowym były uroczystości związane z zimowym przesileniem, obchodzone corocznie 24 czerwca z okazji powrotu Słońca i wydłużającego się dnia. Główne obchody na centralnym placu Cuzco poprzedzone były trzydniowym postem w całym Imperium, w tym czasie rytualnie wygaszano ogień w świątyniach i domach. Święto rozpoczynało się przed świtem, procesja złotego wizerunku Inti wyruszała z jego świątyni wśród wielotysięcznego tłumu pielgrzymów, arystokracji, kapłanów i Dziewic Słońca, wraz z nim niesiono srebrny wizerunek bogini Quilli, zasłonięty boga błyskawic Illapy oraz zmumifikowane zwłoki królów i królowych. Następnie na miejsce przybywał niesiony w lektyce władca. Król zjadał placuszek kanku i wypijał łyk piwa chicha (przygotowany przez Dziewice Słońca) ze specjalnego kielicha. Wreszcie arcykapłan Coricanchy rozpalał nowy, święty ogień za pomocą zwierciadła.

 

Arjowie i Agni, bóg ognia

Arjowie i Agni, bóg ognia

Indoeuropejczycy wyruszyli ze swojej kolebki na północ od Morza Czarnego pomiędzy 2300 a 1900 p.n.e. Wtargnęli do Grecji i Azji Mniejszej, paląc po drodze miasta, w tym także Troję, i wsie w Anatolii. Podbili Grecję z wyspami, krwawy pochód zatrzymali dopiero Irańczycy, którzy zdołali się obronić.

Na początku drugiego tysiąclecia przed naszą erą zaczęli przenikać na teren Indii północno-zachodnich, z czasem zajęli dorzecze górnego Indusu i rozpoczęli wędrówkę na Nizinę Gangesu.

Swoim osadnictwem Indoeuropejczycy objęli Indie, Półwysep Italski i Bałkański, rejony pomiędzy Karpatami i Dunajem oraz Europę środkową, zachodnią i północną od Wisły i Morza Bałtyckiego po Atlantyk.

Plemiona, które zamieszkały nad Indusem, nazwały siebie arya czyli szlachetny. Uważali że jasny kolor skóry czyni ich lepszymi od dasów, tubylczych mieszkańców tych terenów. Doszło jednak do połączenia obu kultur, agresywnej i militarnie silniejszej kultury Aryjskich nomadów, oraz miejscowej – bardziej zaawansowanej technologicznie i gospodarczo. Najeźdźcy byli jednak przekonani o słuszności swoich podbojów, co stało się inspiracją do stworzenia Wed, zbioru hymnów komponowanych i układanych przez prawie tysiąc lat hegemonii. Teksty stworzono w sanskrycie, jednym z najwcześniejszych języków indoeuropejskich.

Główni bogowie aryjscy byli związani z kultem słońca i ognia, powozili potężnymi rydwanami, ogniem rozświetlali wrogie ciemności a słońce świeciło za ich plecami.

Bóg ognia, Agni jest synem ojca niebios, Sawistri, zrodzonym na ziemi z dziewicy Maji, którą opiekował się jej ziemski mąż, cieśla Twasti. Wyrabiał on swastyki, używane do krzesania ognia. Wydrążenia w których łączą się ramiona krzyża posiadają mątewkę, która potarta tłuszczem i poruszana dla wytworzenia ognia, nosiła nazwę Maja – siła twórcza, matka.

Samą iskrę – syna – wznieca Wajus czyli wiatr, tak jak wznieca płomień ogniska. W ten sposób wersy Wed tłumaczyły narodziny Agni. Kapłani używali słomy do wzniecenia ognia, podsycali płomień masłem a gdy wybuchnął płomień, podlewali go somą, napojem bogów. W płomieniu wznoszącym się ku niebu, Agni znów staje się bogiem, iskrą bożą i duszą słońca.

Agni jest bogiem najbliższym ludziom, przywódcą, dobroczyńcą, opiekunem, odpędza złe moce, nieszczęścia i choroby. Przyjmuje ofiarę w imieniu bogów wedyjskich, zaprasza ich i sprowadza na ucztę ofiarną. Równocześnie jest najmądrzejszym i najdoskonalszym kapłanem – hotarem.