Ogień towarzyszy kulturze człowieka od tysiącleci I

Ogień towarzyszy kulturze człowieka od tysiącleci I

Spośród czterech podstawowych żywiołów, ogień zawsze wydawał się nam najmniej rzeczywisty, pośredni pomiędzy materią i duchem. Dla kultur prymitywnych stał się symbolem dążenia do tego co nadprzyrodzone, przenosił ofiary do Nieba na długo przed spisaniem tego rodzaju obrzędów. Dzięki swojej energii, sile do oczyszczania, mocy niszczenia i błyskawicznego rozprzestrzeniania się,  w prawie wszystkich kulturach przedchrześcijańskich został utożsamiony z samym bóstwem.

Wiele kultur widziało w nim upostaciowienie słońca na ziemi, jego część – podobnie dawał światło, ciepło, rozpraszał wrogie ciemności. Uważano że chroni zarówno przed dzikimi zwierzętami, w świecie który nie został jeszcze ujarzmiony przez człowieka, jak i złymi duchami, demonami, którymi wyobraźnia zapełniała otaczającą rzeczywistość. Podtrzymywano go świątyniach, gdzie w czasach starożytnej Grecji symbolizował już wtedy prastary, pierwotny płomień i zdolność tworzenia. Z tych samych powodów podtrzymywano go w domach, łączył żyjących z całymi pokoleniami przodków, cementował rodzinę i wspólnotę.

Kult ognia miał fundamentalne znaczenie dla wszystkich systemów religijnych stworzonych przez plemiona Indoeuropejskie. Agni, wedyjski bóg ognia, jest pokrewny z łacińskim ignis, rosyjskim agoń i litewskim ugnis, znaczącymi ogień i wywodzącymi się ze wspólnego, indoeuropejskiego pnia. W sanskrycie Agni oznacza ogień, błyskawicę i słońce, był jednym z najważniejszych bóstw w panteonie. Podobnie jak rzymska Westa i irański Athar bóstwa te mają mniej cech typowo ludzkich od swoich pobratymców, uosabiających ziemię czy wodę, u wszystkich ludów kult ognia zdaje się poprzedzać przejście do wyższego stopnia, czyli kultu ducha.

Przepiękne teksty Wed, przepełnione są pełnymi poezji hymnami na cześć ognia: O Agni, śpiewają kapłani w hymnie, święty oczyszczający ogniu, który drzemiesz w drzewie i wznosisz się w jaśniejącym płomieniu, ty jesteś wszechobecną iską bożą i wspaniałą duszą słońca. (…) O Agni, kiedy na świat przychodzisz, jesteś Waruną, kiedy się zapalasz, jesteś Mitrą. Dziecię siły, wszystkie bóstwa są w tobie. Ty jesteś Indrą dla śmiertelnika, który ci służy, jesteś Arjamanem, któremu należy się ofiara, unosisz tajemnicze dary libacji. Jesteś Rudrą, a podczas twych jasnych narodzin bogowie wiatru wznoszą swe wołania (Rigweda).

 

Związek kultów solarnych z ogniem

Związek kultów solarnych z ogniem

Słońce postrzegano jako siłę stwórczą, centralny punkt wielu prehistorycznych i starożytnych kultów. Ziemskim przedstawicielem Słońca był ogień, jako źródło ciepła i światła, a co za tym szło także życia. Było symbolem siły, nieskończoności, źródła energii i mocy życiowej, utożsamiane z pierwiastkiem męskim.

Największą czcią Słońce otaczały społeczności żyjące w chłodniejszej strefie umiarkowanej, gdzie ciepło było bardziej potrzebne i wyczekiwane, w gorącej i wilgotnej strefie podzwrotnikowej większą czcią otaczano Księżyc.

Najstarsze przekazy pisane pozwalają poznać kult Słońca w starożytnym Egipcie, Mezopotamii czy Armenii, czcili je także Grecy, Persowie a później także Słowianie. W Ameryce Aztekowie oraz Indianie Prerii. Coroczna uroczystością religijną, gromadzącą w połowie lata plemię w jednym miejscu, był Taniec Słońca. Szczególnie ważne było w kulturze Dakotów, Szejenów i Arapaho. Przez 4 dni trwały przygotowania, a dalsze 4 uroczystości, którym towarzyszyły uczty, modlitwy i pieśń cierpienia. Taniec Słońca był punktem kulminacyjnym, w jego trakcie tancerze niejednokrotnie doznawali wizji.

Dokonując przeglądu poszczególnych kultów, okazuje się, że Słońce występowało najczęściej jako bóstwo podporządkowane głównemu bogu panteonu, lub jako jego atrybut. Najpopularniejszymi bóstwami solarnymi był egipski Ra, wywodzący się z Indii Mitra, przejęty następnie przez zaratusztrianizm (pierwotnie nie był bóstwem solarnym), wykonujący polecenia Ahura Mazdy. Obok nich nieco młodszy, nordycka Sol, przemierzająca niebo na rydwanie zaprzężonym w konie, oraz słowiański Swaróg. Badacze zajmujący się tym problemem uważają, że kult słońca stał się punktem wyjściowym dla wszystkich religii związanym z obrzędem ciałopalenia.

Od czasów prehistorycznym symbolem solarnym był krzyż, święty znak, boski symbol słońca i ognia, często także płodności, co wiązało się ze stwórczą mocą Słońca. W pierwszym okresie chrześcijaństwa, kiedy stało się ono religią państwową w Cesarstwie Rzymskim, próbowano utożsamić kult solarny z osobą Chrystusa. Nadawano mu takie nazwy jak sol verus (słońce prawdziwe) sol salutis, sol iustitie (słońce sprawiedliwości) i lux mundi (światło świata). Istniejącą symbolikę wykorzystano w ikonografii chrześcijańskiej i wpleciono do liturgii, w pieśniach wychwalano pierwsze promienie słońca i ich źródło, światłość wiekuistą.

Najpopularniejsze rzymskie święto pogańskie, Dies Natalis Soli Invicti (Dzień Narodzin Słońca Niezwyciężonego, związane z Mitrą) zamieniono na Boże Narodzenie.

 

Kult ognia u Słowian

Kult ognia u Słowian

Największe nasilenie wierzeń związanych z ogniem wiąże się z obszarem północnej części Ukrainy, najprawdopodobniej na skutek zetknięcia z sąsiadującymi Bałtami, dla których ogień miał niezwykłe znaczenie jeszcze w późnym średniowieczu. Następnie widoczne są wyraźnie na terenach tzw. Wielkiej Rusi (kolebki dzisiejszej Rosji), pozostałych terenach Ukrainy oraz zamieszkanych przez Słowian Krajach bałkańskich. Stosunkowo najmniejsze znaczenie kultu ognia obserwuje się u Słowian Zachodnich.

Słowianie po roznieceniu ognia, kiedy żywy płomień ukazał się, mieli zwyczaj żegnać się. Na terenie Białorusi i Ukrainy rodzice uczyli dzieci aby szanowały go jak Boga, i ta nazywały. W Polsce zapalający światło żegnał się, witając ogień słowami: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” lub „Niech będzie pochwalone światło/święty ogień”. To utożsamienie dokonało się tym łatwiej, że w symbolice kościelnej ogień i światło oznaczały Chrystusa. Huculscy pasterze wypędzając stado na pastwiska po raz pierwszy w nowym roku, podczas rozpalania ogniska w świeżo wybudowanym szałasie, żegnali się trzykrotnie i długo modlili.

Ognia nie wolno było znieważać przez plucie do niego, wylewania brudnej wody i innych nieczystości. Nie wolno było stawać do niego tyłem, zostawiać koło ognia na noc wody w garnuszku, wtykać w płomienie lub żar ostrych przedmiotów, które mogły go zranić. Wierzono, że ognie różnych domostw rozmawiają ze sobą i skarżą na złe traktowanie jak potłuczenie głowy i ramion pogrzebaczem.

Na Rusi panowało przekonanie jakoby ogień ożeniony na początku sierpnia po 7 miesiącach miał młode ognie, dlatego od dnia Zwiastowania Najświętszej Marii Panny przestawano świecić łuczywem, lampami czy innym sztucznym światłem wieczorem, inaczej ogień mógł się zdenerwować.

Gospodynie dbały aby dzięki starannemu przechowywania żaru, ogień nigdy nie wygasł. Co roku, podczas odpowiednich świąt odnawiano ogień i rozniecano od nowa. Rodzina przenosząc się do innego domostwa, zabierała ze sobą ogień z opuszczanej chaty. Ojciec rodziny wkładał żar do garnka i szedł przodem, za nim domownicy z dobytkiem. W nowym domu obnoszono ogień wzdłuż wewnętrznych ścian izby, po czym rozniecał pierwsze ognisko. Podobnie było, kiedy syn opuszczał dom aby założyć własny, otrzymywał wówczas z rąk ojca garnek z żarem.

Według XIV – wiecznych kazań cerkiewnych, Słowianie modlili się do ognia, nazywając go Swarożycem (Swarogiem). Był on bogiem ognia lub słońca i nieba (ognia na niebie).

 

Człowiek uczy się posługiwać ogniem

Człowiek uczy się posługiwać ogniem

Nieopodal Pekinu w Chinach w latach 20-tych XX wieku archeologowie natrafili na obozowisko ludzi żyjących pomiędzy 500 a 250 tys. lat temu. Znaleziono tam kamienne narzędzia, kości zwierzęce i ślady najstarszego ogniska rozpalonego przez człowieka.

Ale to nie tam rozpoczęła się przygoda ludzkości. Naukowcy oceniają że nasi przodkowie pojawili się około 5 mln. lat temu w Afryce – Południowej lub Wschodniej.

Zawędrowawszy na suche, ubogie w roślinność i pożywienie sawanny, dawny człowiek musiał się przystosować do odmiennego środowiska i zmienić sposób życia. Doprowadziło to decydujących zmian w budowie anatomicznej bioder i stóp, człowiek stanął w pozycji pionowej.

Pierwsi ludzie wyruszyli na podbój świata przed 2 milionami lat, zajęli cały Stary Świat do Atlantyku po Pacyfik. Dzięki umiejętności rozpalania ognia mogli zasiedlić nie tylko ciepłe obszary Azji ale także rejony Europy o umiarkowanym klimacie.

Gesher Benot Ya’aqov w północnej części doliny Jordanu w Izraela to najstarsze znane miejsce zamieszkiwania ludzi i użycia ognia na terenie Bliskiego Wschodu. Jeżeli potwierdzi się tymczasowe datowanie tego stanowiska, będzie to także najstarsze miejsce świadomego użycia ognia na świecie. Mieszkańcy podzielili obozowisko na strefę do przygotowania żywności oraz drugą, do obróbki kamiennych narzędzi.

Najstarsze ślady używania ognia przez mieszkańców Europy mają 400 tys. lat, odnaleziono je w Beeches Pit w Wielkiej Brytanii i niemieckim Schöningen. Umieli oni krzesać, przechowywać i przenosić ogień.

Niedawno w Polsce dokonano odkrycia najstarszych szczątków prehistorycznego człowieka w jaskini Stajnia na Jurze Krakowsko – Częstochowskiej. Są one datowane na 100 – 80 tys. lat temu. Znaleziono tutaj również starannie wykonane noże tzw. tylcowe (od kształtu uchwytu do trzymania) służące do rozmaitych celów np. cięcia skór czy obrabiania kości, nieopodal odkryto także bryłę krzemienia, z której robiono narzędzia. Naukowcy natknęli się także na kawałki rogów renifera z których wykonywano przeróżne przedmioty, na przykład rogowy młotek do odbijania kawałków krzemienia. Węgiel drzewny i popiół wskazują że zamieszkujący jaskinię praludzie przygotowywali tutaj jedzenie i grzali się w chłodne noce.

 

Swaróg, słowiański bóg ognia

Swaróg, słowiański bóg ognia

O Swarogu, bóstwie nieba, słońca, ognia i kowalstwa, możemy przeczytać w Kronice Thietmara urodzonego w 975 r. biskupa z Merseburga. Dzięki jego przekazowi dowiadujemy się, że Swaróg był najważniejszym z bogów czczonych w słynnej świątyni w Radogoszczy. Wymienia go także Opowieść lat minionych, najstarsza Kronika ruska.

Na Rusi Swarożycem (synem Swaroga) nazywano wszelki ogień, proszono go aby strzegł od pożaru. U Słowian nadodrzańskich jako najwyższe bóstwo władał słońcem i niebem.

Aleksander Brückner widzi w nim również niebiańskiego kowala, który codziennie w swojej kuźni, czyli zorzy porannej, kuje nowe słońce, mieszka tam gdzie się sypią węgle to znaczy tam, gdzie rankiem i wieczorem goreje zorza. Kapłani ze Żmudzi opowiadali duchownemu czeskiemu, zwolennikowi Husa, Hieronimowi z Pragi, o tym jak boski kowal wykuł blachę-słońce na ziemi a rozświetloną wyrzucił wysoko na niebo. Kiedy słońce zostało uwięzione przez mrozy, przez które słabo świeciło, kowal olbrzymim młotem zburzył wieżę gdzie było przetrzymywane i oswobodził je. Swaróg wykuł słońce i władał nim, natomiast na ziemi objawiał się w ogniu.

W XIV w. patriarcha grecki nazywał Litwinów czcicielami ognia, wcześniej źródła arabskie nazywały tak również pozostałych Słowian. Ogień z pomocą którego wypalano nowe połacie nieprzebytej puszczy pod uprawę, suszono mokre zboże, odpędzano dzikie zwierzęta, gotowano jedzenie, rozpraszano ciemność, odgrywał w mitologii ogromną rolę.

Na Polesiu znajdujące się w domach kominy, z wnęką na światło, służące do oświetlania pomieszczeń, na św. Tomasza bielono, strojono kwiatami i zielonymi gałązkami a w ogień wrzucano kawałki sadła albo masła, jako pamiątkę dawnej ofiary ogniowej. Podczas Wielkanocy oraz sezonowych prac na roli, ognia nie pożyczano, jeżeli wygasł, miał być niecony na nowo. W czasie jesiennego zrównania dnia z nocą na Białorusi obchodzono na Białorusi Bohacz, kosz z żyta z wstawioną do środka świecą. Wraz z popem odmawiającym modlitwę obnoszono go po sąsiadujących domach i dookoła bydła.

Bruckner wywodził imię tego boga od swar, które w językach indoeuropejskich oznaczało niebo lub słońce a w prasłowiańskim także kuć, wykuwać.

Jeszcze długo po zaprowadzeniu chrześcijaństwa Słowianie mieli zwyczaj kłaniać się i modlić do wschodzącego słońca, jak również przysięgać na nie.

 

Mazdaizm i zoroastryzm, walka ognia ze złem II

Mazdaizm i zoroastryzm, walka ognia ze złem II

Od tej pory człowiek miał wolny wybór w tej walce, mógł stanąć po stronie dobra lub zła i ciemności. Po śmierci każdy dzielił się na elementy, na przykład wzrok roztapiał się w świetle, oddech w wietrze, dusza łączyła z dajną (nieśmiertelnym sumieniem).

W 313 r. na terenie Imperium Rzymskiego, cesarz Konstantyn Wielki ogłosił edykt, na mocy którego chrześcijaństwo stało się religią państwową. Doceniając rolę jednej religii w państwie, dynastia Sasanidzka postanowiła ujednolicić także Persję. Szapur II ogłosił zoroastryzm religią państwową, rywalizacja z Rzymem o Armenię spowodowała, że Persowie prześladowali mieszkających na terenie tego państwa chrześcijan.

Utworzono scentralizowany Kościół zoroastryjski, pod rządami dastura Tansara ustalono jedyną obowiązującą treść Awesty, zawierającej proroctwa Zoroastra. Zerwano z herezjami i pogaństwem, jedynymi materialnymi symbolami świętymi pozostawały ognie. Dastur Kirder pomnożył liczbę świątyń ognia i kapłanów, rozbudował strukturę Kościoła, był fanatycznym zwolennikiem czystości religii.

Jedną z największych herezji w zoroastryzmie był mazdakaizm, stworzony przez Mazdaka –e Bamdada zmarłego w 528 r. Nawoływał do skrajnej ascezy i wegetarianizmu, przez łagodność i miłość bliźniego wierni powinni przyczyniać się do zwycięstwa Światła nad Ciemnością.

W VII wieku Persja została podbita przez Arabów, którzy włączyli ją do Kalifatu Umajjadów. Przeprowadzono dokładną islamizację kraju, religia ta stała się dominująca w Iranie w X wieku, prześladując wyznawców zoroastryzmu. Nie mogli uczęszczać do szkół, zajmować stanowisk państwowych, wyganiano ich z miast głębiej na prowincję. Uciekali z Iranu na wyspę Ormuz a następnie do Indii. Tam skupili się w okolicach Bombaju i w samym mieście, w Iranie Allach zwyciężył Ahura Mazdę.

Również w Indiach byli zagrożeni, kiedy w XIII w. zaczął się tam umacniać islam, trzysta lat później portugalscy kolonizatorzy starali się zmusić wyznawców świętego ognia do przyjęcia chrześcijaństwa. W XVIII i XIX w. Parsowie, jak nazwano wyznawców zaratusztrianizmu w Indiach, zdobyli duże majątki a tym samym wpływy społeczne i polityczne, dzięki czemu mogli bronić i rozpowszechniać swoją religię. Obecnie duże skupiska istnieją w Bombaju i Iranie. Współcześni Parsowie wierzą w jedynego boga – Ahura Mazdę, Sąd Ostateczny i zmartwychwstanie w swoich ciałach. Oddają cześć ogniu, wodzie i ziemi.

 

Mazdaizm, walka ognia ze złem

Mazdaizm, walka ognia ze złem

Pierwsi mieszkańcy obecnego Iranu, między innymi Medowi i Persowie, dotarli na jego teren około cztery tysiące lat temu. Po wielu stuleciach rozwoju cywilizacji po władzę królewską, nad rozwiniętym już społeczeństwem, w VII wieku p.n.e. sięgnął ród Achemenidów. Największym władcą  tej dynastii był Cyrus II Wielki (559-529 p.n.e.) twórca wielkiego imperium Persów.

W tym okresie rozwija się religia ahuryjska, zwana także mazdaizmem. W tym czasie Persowie czcili wodę i ogień, ta pierwszą wyobrażali sobie pod postacią powabnych boginek zwanych apami, natomiast bóg ognia Atar był tylko jeden. Wierzono w ład natury i walczące z nim siły Zła, czyli Drug.

Z biegiem czasu kluczową rolę w całym systemie religijnym zaczęła odgrywać walka potężnych bogów, uosabiającego siły dobra Ahura Mazdy, którego symbolizował ogień z siłą zła, Arymanem i jego zastępami nikczemnych dewów. W walce brali udział także ludzie, ma się zakończyć zwycięstwem sił dobra w Dniu Sądu.

Głównym prorokiem i prawodawcą religii perskiej był Zaratusztra (Zoroaster). Postać na wpół legendarna, żyjąca podobno w latach 628-551 p.n.e. Twierdził on, że otrzymał objawienie od Ahura Mazdy, dotyczące między innymi końca i początku świata. Według nich Ahura Mazda wydzielił z siebie dobre emanacje, które stały się samodzielnymi bytami, w tym najważniejszą Spenta Mainju. Następnie stworzył świat i czas, co rozgniewało złego Angra Mainju, który rozpętał Czas Zmieszania i od tego momentu na świecie jest tyle samo dobra jak i zła. Dzieje zakończy Odnowienie i czas wiecznego Rozdzielenia, podczas którego zwycięży Ahura Mazda. W ostatniej bitwie siłami Dobra będzie dowodził Saoszjant czyli Zbawiciel ludzkości.

W okresie panowania Achemenidów kult świętego ognia i Ahura Mazdy stał się religią państwową, bóstwo było uznawane za opiekuna i twórcę potęgi Persji. Z czasem do miejscowego panteonu zaczęto włączać bóstwa ludów podbitych przez Persów, pojawił się Atasz Bahram czyli ogień zwycięski, Atasz Aduran – ogień z ognisk i inni.

Kastę kapłańską stanowili magowie, odgrywający także rolę polityczną, bunt maga Gaumaty i jego zwolenników udało się stłumić dopiero po dwóch latach walki. Kres okresowi klasycznemu w Persji przyniósł podbój Aleksandra Wielkiego w 331 r. Zoroastryzm, chociaż poddany wpływom hellenistycznym, nie zatracił swojego oblicza. Rozwijał się w czasie panowania Sasanidów w III-VII w. n.e., do głównego wątku włączono wówczas zmartwychwstanie zmarłych i Sąd Ostateczny.

 

Bogini Westa – Hestia

Bogini Westa – Hestia

Jedną z najważniejszych postaci rzymskiej mitologii była bogini Westa, tożsama z grecką Hestią. Według wierzeń opiekowała się ogniskiem domowym i państwowym.

W czasach starożytnych ognisko mieściło się w najważniejszym miejscu domu – megaronie, pomiędzy czterema słupami ponad którymi znajdował się otwór dla dymu. Przybysz, gość a nawet zbieg, jeżeli nie był pewny dobrego przyjęcia chwytał się brzegu ogniska, w ten sposób oddając się pod opiekę bogów. Nie wolno było go zabić czy skrzywdzić, jakby znajdował się w świątyni.

Hestia była najstarszą córką Kronosa i Rei, siostrą władcy nieba Zeusa i Hery. Ślubowała dziewictwo i nie założyła własnej rodziny ale stała się opiekunką wszystkich rodzin na Ziemi. Przyjmowała pannę młoda i wprowadzała ją do nowego domostwa. Kiedy młoda mężatka wkraczała do gospodarstwa męża, przed nią szła jej matka niosąc pochodnię zapaloną przy ognisku w rodzinnym domu, którą rozniecała nowe ognisko dla córki i zięcia.

W modlitwach imię Hestii wymieniano na pierwszym miejscu, wyjeżdżając z domu proszono ją o szczęśliwą podróż, kiedy podróżni bezpiecznie wracali do domu, witali boginię modlitwą dziękczynną.

Piątego dnia po narodzeniu dziecka obnoszono je wokół ogniska aby oddać pod opiekę Hestii i nadawano mu imię.

Dla starożytnych każda większa organizacja społeczna jak gmina, miasto czy państwo, było niczym innym jak większą rodziną i jako takie posiadałą własny święty ogień. Często był to ogień wieczny, podsycany ciągle aby nigdy nie zgasł. Płonął w najważniejszym budynku, najczęściej ratuszu miejskim, gdzie kapłanami Hestii zostawali najwyżsi urzędnicy. Kiedy osadnicy ruszali, aby zająć nowy obszar ziemi na odległych wybrzeżach, dostawali na drogę żagiew zapaloną przy domowym ognisku.

Tradycja rzymska przypisywała wprowadzenie kultu Westy jednemu z pierwszych, jeszcze etruskich królów, Numie Pompiliuszowi, jednak jest on o wiele starszy i sięga czasów przedhistorycznych.

Świątynia Westy znajduje się do dzisiaj na Forum Romanum w Rzymie, w czasach Imperium płonął tam wieczny ogień, którym opiekowały się kapłanki – westalki. Było ich 6, pochodzących z najważniejszych patrycjuszowskich rodów. Do ich zadań należała opieka nad świętym ogniem oraz rytualnego oczyszczania miasta. Dopuszczenie do wygaśnięcia ognia oznaczało fatalną wróżbę dla całego państwa, odpowiedzialną za to kapłankę karano chłostą.

Palenisko ognia Westy było czyszczone zawsze 1 marca, czyli na początku roku według kalendarza rzymskiego.

 

Ogień w kulturze Azteków

Ogień w kulturze Azteków

Aztekowie przyjęli za wzór wojowników tolteckich i w odróżnieniu od swoich poddanych, rolników, stali się kulturą wojowniczą. Ich panteon wywodził się z przeszłości oraz został zapożyczony od podbitych ludów. Był to Quetzalcoatl, bóg słońca i wojny, Tlaloc deszczu, grzmotu i wegetacji, czy Chicomecoatl, bogini kukurydzy.

Bóg wojny i opiekun ludu Mexica, zwany Huitzilopochtli, symbolizował słońce – czczono go we wszystkich miastach i prowincjach. Aby słońce codziennie mogło wspiąć się na niebo, należało napoić go „szlachetną wodą” czyli ludzką krwią, inaczej świat uległby zagładzie. Aztekowie wyruszali na „wojny kwiatowe” aby zdobyć jeńców przeznaczonych na ofiary. W ten sposób nie ustawał obieg Słońca w dzień i w nocy, rytuał ofiarny nosił nazwę ixitpla – obraz boga.

Jedną z najważniejszych corocznych uroczystości było Święto Nowego Ognia. Kalendarz opierał się na cyklu 52 lat, kiedy świat kończył się i aby mógł trwać dalej należało rozpalić Nowy Ogień. Brali w nim udział wszyscy mieszkańcy bez wyjątku, gaszono ogniska domowe i niszczono wszystkie narzędzia służące do jego podtrzymywania. Następnie wszystkie rodziny wychodziły na dachy swoich domów, skąd obserwowali kapłanów, wyruszających na odległe wzgórza otaczające miasto.

Kiedy święta gwiazda wspięła się na niebo w określony punkt, najwyższy kapłan rozpalał ogień i wrzucał do niego jako ofiarę serce świeżo zabitego człowieka. Potem kapłani zapalali od nowego ognia pochodnie i wracali do miasta, gdzie rozpalali ogniska w świątyni i wszystkich domach. Świętowano nowy cykl, ucztowano i wkładano nowe ubrania.

Chantico „Ta, która mieszka w domu” była boginią ognia, ogniska domowego ale także wulkanów. Przedstawiana była w koronie z kolców kaktusa lub jako czerwony wąż. Modlili się do niej złotnicy i jubilerzy, wierzono, że chroni drogocenne przedmioty pozostawione pod jej opieką.

Najważniejszą postacią azteckiej mitologii był Pierzasty Wąż czy też Wąż Pokryty Piórami, Quetzalcoatl, uosabiał wszystko co dobre i pożyteczne dla człowieka, był bogiem życia, roślinności i urodzaju. Inaczej niż w kulturach z rejonów chłodniejszych, gdzie ogień był potrzebny do przeżycia, na gorących obszarach Mezoameryki, Ognisty Wąż, bóg ognia, uosabiał żar, pustynię, suszę niszczącą plony i był przeciwnikiem życiodajnego Quetzalcoatla.

 

Ogień w mitologii celtyckiej

Ogień w mitologii celtyckiej

Jednym z najważniejszych świąt w społeczeństwie Celtów było Beltaine, przypadające na 1 maja.

Pochodzenie nazwy nie jest do końca jasne, tene oznacza ogień, natomiast druga część pochodzi prawdopodobnie od imienia Bela (Belenusa) boga ognia i światła, może jednak pochodzić także od gaelickiego bil tene – ognie szczęścia.

Obrzędy rozpoczynały się ostatniego dnia kwietnia, po zachodzie słońca, kiedy według Celtów rozpoczynał się nowy dzień. Beltaine i Samhain dzieliły rok na dwie części, jasną i ciemną/ciepłą i zimną. Pierwszą część roku, rozpoczętą w okresie Samhain, zdominowało zimne światło księżyca, drugą ciepłe promienie słońca.

Zgodnie z tradycją ognisko domowe powinno płonąć nieprzerwanie od Samhain do wigilii Beltaine, po czym zostać starannie wygaszone a piec i kominy wyczyszczone, przygotowane na przyjęcie nowego.

Wieczorem druidzi rozpalali ognie Beltaine aby sprowadzić światło słoneczne na ziemię. Największe ognisko układano ze specjalnie przygotowanego chrustu, zebranego przez trzy razy po trzech ludzi z drewna dziewięciu świętych drzew. Silny płomień ogłaszał całej okolicy tryumf światła nad ciemnością przez kolejne pół roku. Mieszkańcy dorzucali do niego gałęzie, brali je do rąk i obracali nad głowami co miało symbolizować promienie słoneczne. Kto planował długą podróż, skakał trzy razy tam i z powrotem przez ogień dla zapewnienia sobie szczęścia. Kobiety przeskakiwały przez płomienie aby zdobyć dobrego męża, a ciężarne przechodziły przez popiół dla spokojnego porodu. Każda rodzina zabierała zarzewie nowego ognia, aby rozpalić go w domu, na przygotowanym palenisku. Resztę żarzących się węgli rozrzucano wśród wschodzących zbóż i warzyw aby chronić je przed chorobami i suszą. W dzień Beltaine bydło wypuszczano na letnie pastwiska, dla oczyszczenia zwierzęta przepędzano przez święty ogień.

Młode kobiety przez całą noc zbierały kwiaty, wiły wianki i wplatały je we włosy. Zrywały kwitnący głóg i inne rośliny do udekorowania domów. W tym czasie mężczyźni przygotowywali maypole czyli pozbawiony gałęzi pień brzozy lub jesionu, który wbijano w ziemię, przyozdabiano wstążkami i roślinnością. Najzręczniejszy wspinał się na szczyt i umieszczał tam koronę z kwiatów.

Podczas Beltaine wybierano młodą, niezamężną kobietę, która zostawała Majową Królową, ona z kolei wybierała swojego małżonka zwanego Zielonym Człowiekiem. Obwożono ich po wsi w powozie usłanym kwiatami. Siedząc w nim na tronie symbolizowali magiczny związek ziemi i słońca.